Co przygotować do nowej strony? Cztery rzeczy i jeden wieczór
Cztery rzeczy i jeden wieczór — tyle potrzebuję od Ciebie do nowej strony. Teksty piszę ja. Zobacz konkretną checklistę materiałów bez zbędnej roboty.

Wiesz, co najczęściej zatrzymuje budowę strony? Nie budżet. Nie decyzja. Nie technologia. Materiały po Twojej stronie.
Znam realizacje, które przez to ciągnęły się rok. Strona gotowa, stoi, czeka — a wszyscy czekają na teksty, „bo klient miał dostarczyć”. I nie dostarczył, bo pisanie własnej oferty to koszmar, który się odkłada w nieskończoność. Wieczór po wieczorze, aż mija dwanaście miesięcy.
U mnie tego problemu nie ma, bo teksty piszę ja — cały proces realizacji strony opisuję krok po kroku. Od Ciebie potrzebuję dokładnie czterech rzeczy. Ten wpis to checklista, którą wysyłam klientom po rozmowie. Przejdziesz ją w jeden wieczór.
1. Lista usług — i zaznacz, co najważniejsze
Nie potrzebuję elaboratu. Potrzebuję listy: czym się zajmujesz, po kolei, choćby w punktach na WhatsAppie. Przy każdej pozycji dorzuć jedno: zaznacz, co jest dla Ciebie kluczowe. Na czym zarabiasz najlepiej, co chcesz rozwijać, z czym klienci dzwonią najczęściej.
Po co to. Z tej listy buduję strukturę całej strony. Ja to poukładam i podzielę — coś zostanie osobną podstroną, coś się sklei w jedną, coś pójdzie wyżej, coś niżej. Ale kierunek musi przyjść od Ciebie, bo to Ty wiesz, która robota jest opłacalna, a która to zapchajdziura. Bez tego zbuduję stronę „po równo”, a taka pracuje gorzej niż strona z hierarchią. Strona z hierarchią wie, kogo ma łapać na pierwszym ekranie. Strona po równo nie wie nic.
Masz stare materiały? Ulotkę, katalog, ofertę w PDF, prezentację? Wyślij wszystko. Nie musi być aktualne co do przecinka. Wyciągnę z tego więcej, niż myślisz.
2. Zdjęcia — jak Ci wygodnie, byle prawdziwe
Tu klienci mają największe opory, i zupełnie niepotrzebnie. Nie oczekuję sesji od fotografa. Oczekuję prawdziwych zdjęć: z roboty, z realizacji, sprzętu, ekipy, siedziby. Jedne wyjdą lepiej, drugie gorzej, pozbierane po telefonach — normalka. Ja to przejrzę, wybiorę najlepsze, obrobię: posprzątam kadr, poprawię światło. Od tego jestem.
Jak masz mi je podać? Jak Ci wygodnie. WhatsApp, mail, link do dysku, wetransfer. Nie narzucam metody, bo ważniejsze, żeby zdjęcia w ogóle dotarły, niż żeby dotarły „poprawnie”. Wrzucaj hurtem, bez selekcji — selekcja to moja działka.
Nie masz prawie żadnych? Statyw za stówę i pół godziny na najbliższej robocie. Trzy ujęcia: przed, w trakcie, po. To wystarczy na start, resztę banku zdjęć uzupełnimy w trakcie. Strona nie musi czekać na komplet.
A czego nie rób: nie kupuj stocków „żeby było ładnie” i nie generuj zdjęć czatem. Pisałem o tym osobno, tu krótko — klient to pozna, Google to pozna, i jedno, i drugie zagra na Twoją niekorzyść. Zdjęcia z realizacji ma ten, kto te realizacje faktycznie robi. To jest dowód, którego nikt Ci nie podrobi.
3. Logo — nawet PNG od czata wystarczy na start
Idealnie: logo w wektorze, czyli pliki AI, EPS, SVG albo PDF od grafika. Ale wiem, jak jest naprawdę. Kupa firm ma logo w JPG wyciętym z wizytówki albo wyklikane czatem w PNG. Dobra wiadomość: to nie blokuje projektu. Mój grafik przerobi taki plik na wektor, z którego potem korzystasz wszędzie — na stronie, na aucie, na banerze. Standardowa robota, nie problem.
Nie masz logo w ogóle? Też się da — logo i podstawy brandingu wchodzą w zakres współpracy. Zaczniemy od prostego, czytelnego logotypu i wokół niego zbudujemy stronę. Nie przepalaj tygodni na „najpierw musimy mieć branding”. Firma usługowa potrzebuje strony, która łapie klientów, a nie księgi znaku na 40 stron.
Przy okazji: masz ulubione kolory firmowe albo takie, których nienawidzisz? Napisz. Dwie minuty roboty, a oszczędza jedną rundę poprawek.
4. Dane firmowe i dostępy — jedną wiadomością
Na koniec proza życia, którą najlepiej zamknąć jednym mailem. Pełna nazwa firmy i NIP do stopki i polityki prywatności. Adres albo obszar działania, na przykład „Żory i 30 km” — to idzie na stronę i do wizytówki. Telefon i mail, te, które faktycznie odbierasz. Godziny pracy. Linki do social mediów, jeśli są.
I jedna rzecz, o której wszyscy zapominają: kto jest właścicielem Twojej domeny, jeśli już jakąś masz. Zaskakująco często okazuje się, że domena wisi na dane wykonawcy sprzed lat, z którym nie ma już kontaktu. Lepiej odkryć to teraz niż przy przenosinach, kiedy nagle trzeba coś przepiąć, a nie ma do kogo zadzwonić.
Czego NIE musisz robić
Piszę to wprost, bo klienci notorycznie próbują zrobić więcej, niż trzeba. Nie piszesz tekstów — piszę je ja, pod klienta, pod Google i pod AI. Ty na końcu sprawdzasz tylko merytorykę: czy się nie machnąłem w nazwach, zakresach, terminach. Nie robisz struktury strony. Nie wymyślasz sloganów. Nie projektujesz niczego. Od tego masz mnie — duży ciężar z Ciebie ściągam. Po to działa zasada jednego projektu: przychodzisz do specjalisty, a specjalista robi swoją robotę.
Zbierzmy to: lista usług z zaznaczonymi kluczowymi, zdjęcia hurtem jak Ci wygodnie, logo w dowolnej formie, dane firmowe jedną wiadomością. Cztery rzeczy, jeden wieczór. Cała reszta jest po mojej stronie. I dlatego 30 dni roboczych u mnie znaczy 30 dni roboczych, a nie rok czekania na teksty.
Najczęstsze pytania
Czy muszę sam napisać teksty na stronę?
Nie. Teksty piszę ja — pod klienta, pod Google i pod AI. Twoja rola to sprawdzić na końcu merytorykę: czy nie machnąłem się w nazwach, zakresach albo terminach. Duży ciężar z Ciebie ściągam, właśnie po to, żeby strona nie utknęła na etapie „klient miał dostarczyć teksty”.
Jakich zdjęć potrzebujesz i w jakiej formie?
Prawdziwych: z roboty, z realizacji, sprzętu, ekipy, siedziby. Forma dowolna — WhatsApp, mail, link do dysku, wetransfer, jak Ci wygodnie. Wrzucaj hurtem, bez selekcji; ja przejrzę, wybiorę najlepsze, posprzątam kadr i poprawię światło. Nie kupuj stocków ani nie generuj zdjęć czatem — klient i Google to poznają.
Nie mam prawie żadnych zdjęć. Co wtedy?
Statyw za stówę i pół godziny na najbliższej robocie: trzy ujęcia — przed, w trakcie, po. To wystarczy na start. Resztę banku zdjęć uzupełniamy w trakcie, strona nie musi czekać na komplet.
Mam słabe logo — w JPG albo z czata. To zablokuje projekt?
Nie. Mój grafik przerobi taki plik na wektor, z którego korzystasz potem wszędzie: na stronie, na aucie, na banerze. To standardowa usługa. Nie masz logo w ogóle? Zaczniemy od prostego, czytelnego logotypu i wokół niego zbudujemy stronę.
Czyją własnością będzie domena i strona?
Twoją. Domena i serwer idą na dane firmy — to Twoja własność, nie moja. Dlatego w danych na start proszę też o informację, na kogo zarejestrowana jest domena, jeśli już jakąś masz; czasem wisi na wykonawcę sprzed lat i lepiej to wyłapać wcześnie.
Ile to wszystko trwa po mojej stronie?
Jeden wieczór. Cztery rzeczy: lista usług z zaznaczonymi kluczowymi, zdjęcia hurtem, logo w dowolnej formie, dane firmowe jedną wiadomością. Reszta jest po mojej stronie — i dlatego 30 dni roboczych znaczy u mnie realne 30 dni, a nie rok czekania.
Materiały to jedno, reszta jest po mojej stronie — zobacz cennik stron internetowych albo od razu umów bezpłatną konsultację i wycenę.